Recommend

Nasi partnerzy

Ostatnie artykuły

     Partnerzy :



Zakady bukmacherskie online na www.bwin.com. Znajdziesz tam rwnie video transmisje na ywo

Bukmacher - ciekawa praca

 
/2007-07-18/

Ilu ich jest w Polsce? Dokładnie nie wiadomo. Może dwudziestu, trzydziestu kilku. Stąd nimb tajemniczości otaczający ich zawód, którego jednak na próżno szukać w oficjalnych klasyfikacjach

Kandydat na bukmachera - czyli specjalistę od szacowania szans zawodników i zespołów sportowych oraz prawdopodobieństwa spełnienia się innych zdarzeń - musi być dokładny, bystry, znać podstawy rachunku prawdopodobieństwa, a nade wszystko posiadać Potężną i wciąż aktualizowaną wiedzę o sporcie. Dostęp do wszelkich informacji zza kulis sportowych aren też się przyda. Ale tego wszystkiego nie nauczy się na żadnych studiach ani kursach.

- To trzeba czuć. A sport zawsze mnie interesował. Śledzenie wyników, prowadzenie statystyk - tym żyłem - opowiada 31-letni Grzegorz z Katowic, bukmacher z firmy STS (zasięg ogólnopolski). Z wykształcenia ekonomista, z pasji także wieloletni dziennikarz sportowy jednej z regionalnych rozgłośni. Praca w radiu, zawarte dzięki niej kontakty - to tylko pomogło, kiedy ponad trzy lata temu w "Gazecie" ukazał się anons: "poszukiwany analityk wyników sportowych". Grzegorz zgłosił się i został przyjęty. Specjalizuje się w rozgrywkach polskich. Ponieważ stroni od polityki, nie lubi ustalać kursów na wydarzenia polityczne (np. wybory), które czasami trafiają do oferty firm bukmacherskich.

Bukmacher w pracy jest ciągle. - Służbowa komórka zadzwonić może w środku nocy. Wstajesz - myślisz o meczach, wynikach; kładziesz się spać - to samo. Ciągły stres, napięcie. Choć lubię sport, rzadko już chodzę na mecze. Znam za to setki ich wyników. Rutyna, automat - mówi beznamiętnie Grzegorz.

Za tę nerwówkę bukmacherzy spodziewają się godziwej zapłaty. Ile? No comment - zgodnie odpowiadają na pytanie o płacę. - Jest liczona w tysiącach - Grzegorz uchyla rąbka tajemnicy.

Rola bukmachera nie sprowadza się do jednorazowego przełożenia na kursy prawdopodobieństwa realizacji określonych zdarzeń, głównie sportowych. - Kursy pierwszy raz obliczamy na około dziesięć dni przed zawodami. W tym czasie weryfikujemy je, obserwujemy reakcję graczy, porównujemy z kursami konkurencji. To wymaga ciągłego przerabiania mnóstwa informacji, liczb. Wiedzę czerpiemy z mediów tradycyjnych, z Internetu, od własnych informatorów. Liczą się każde szczegóły z życia zawodników. Analizujemy też mnóstwo statystyk. Proces kończy wpisanie wyniku do systemu komputerowego, który na tej podstawie identyfikuje wygrywające kupony. Ale wtedy twoja głowa przemyślała już kilkaset kolejnych meczów - mówi Grzegorz. Raz się pomylił i wprowadził do systemu błędny rezultat. - Na szczęście w porę zareagowaliśmy i uniknęliśmy tłumu zdezorientowanych graczy, znających prawidłowy wynik i domagających się wypłaty wygranej - opowiada bukmacher STS-u.

Ale zawodowego bukmachera o wiele bardziej przeraża wizja złej oceny szans poszczególnych drużyn, niedoinformowanie i narażenie firmy na straty. - W tej zabawie gra idzie o duże pieniądze. Dlatego musimy być mądrzejsi i sprytniejsi od obstawiających. Pilnujemy się, bo ryzykujemy pieniędzmi firmy. Ja się pomylę, ale pieniądze wypłaci szef - mówi Grzegorz. Dlatego w firmach bukmacherskich nie ma mowy o dużej rotacji kadr, zaś pracownicy są sprawdzeni i zaufani.

Polscy bukmacherzy przyznają, że obecnie możliwości wejścia do zawodu są znikome. Nawet jeśli rośnie rynek zakładów bukmacherskich i przybywa grających, rzadko pojawiają się nowe firmy.

- Daleko nam chociażby do Wysp Brytyjskich, gdzie działa ich mnóstwo, często zaledwie o zasięgu lokalnym - wyjaśnia Bronisław Walczysko, dyrektor firmy Profesjonał. Nie chciał jednak zdradzać danych o zatrudnieniu w jego firmie. W Wielkiej Brytanii sam tylko renomowany Ladbroke w ogólnokrajowej sieci posiada około 2 tys. biur.

Coraz popularniejsze staje się zawieranie zakładów przez Internet, gdzie pieniądze z wygranych nie są obłożone podatkiem. Europejscy bukmacherzy mają zatem pełne ręce roboty.

W Polsce tymczasem prowadzeniem zakładów sportowych zajmują się raptem cztery firmy (w 1999 r. zajął się tym Totalizator Sportowy, który rozwija sieć Toto-Mix). Każda z firm nie zatrudnia więcej niż kilku, kilkunastu bukmacherów (do tego dochodzą m.in. liczni współpracownicy oraz obsługa punktów). Są też trochę inaczej zorganizowane, niż np. firmy brytyjskie, gdzie główny bukmacher jest jeden, a kilku następnych mu pomaga.

Z małym marginesem błędu można powiedzieć, że u nas ten elitarny zawód wykonuje dwadzieścia, trzydzieści kilka osób. Nie tworzą one żadnego związku, w dodatku rzadko się ze sobą kontaktują. Już prędzej wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii czy Austrii podpatrywać pracę zachodnich biur. - Znamy się z ofert. Po ruchach kursów u konkurencji poznaję człowieka, którego nigdy nie widziałem na oczy - mówi Grzegorz. Potwierdza to Arkadiusz z Warszawy, 31-letni bukmacher firmy BetAko (na rynku dziewięć lat, w kraju ma cztery oddziały, specjalizuje się w wyścigach konnych). Arek z kolei lubi politykę, gdyż z wykształcenia - podobnie jak jego dawni koledzy z firmy - jest politologiem. W zawodzie oprócz wiedzy ceni zimną krew i intuicję.

Na pewno bukmacher musi mieć wyobraźnię. Klasyczny już dzisiaj jest przypadek Davida Threlfalla, który w 1961 r. wszedł do biura Williama Hilla (najbardziej chyba znanej firmy bukmacherskiej na świecie), by założyć się, że do końca lat 60. człowiek stanie na Księżycu. Wśród bukmacherów wywołało to śmiech i pogląd gracza wycenili z tysiąckrotnym przebiciem. Niedługo wieść się rozniosła, Threlfall znalazł naśladowców, którzy też stawiali - już po niższym kursie - na to, absurdalne wydawałoby się, zdarzenie. Kiedy jednak Armstrong w 1969 r. stanął wreszcie na Księżycu, firma wypłaciła z tego tytułu graczom ok. 1 mln funtów. - Co byś mi zaproponował, gdybym chciał założyć się z waszą firmą o to, że w przyszłym roku Polska zostanie piłkarskim mistrzem świata? - pytam Grzegorza. - Jeszcze pół roku temu zaproponowałbym kurs, na który zagrał pan Threlfall. Ale po zwycięstwach naszych piłkarzy musiałbym go skorygować. Powiedzmy z 1000 do 100 zł za każdą postawioną złotówkę. Jestem przekonany, że znaleźliby się chętni na grę "po takim kursie". Chociaż dzisiaj zdecydowanie łatwiej polecieć na Księżyc, niż zostać mistrzem świata w piłce nożnej.

dodajdo.com

 



Najlepszy Pokój Pokerowy Online

Komentarze

2012-09-25 ~olek

Najlepszy bukmacher w tym kraju to MP

2009-12-15 ~Sliver90

Praca marzenie...

2009-09-14 ~salek84

Fajna sprawa. Zawsze mnie to interesowało, może jest jakaś możliwość dzięki której mógłbym zrealizować me zainteresowanie statystykami ??

Dodaj komentarz

 
Nick: 
Token: 
weryfikacja
Dodaj

 
 
spin palace