Recommend

Nasi partnerzy

Ostatnie artykuły

     Partnerzy :



Zakady bukmacherskie online na www.bwin.com. Znajdziesz tam rwnie video transmisje na ywo

Niezbędnik hazardzisty: Jak grać

 
/2007-07-18/

Zdradzamy niektóre z tajemnic ruletki, totolotka, zakładów bukmacherskich! Kiedy matematyka jest przeciwko nam, a kiedy nam sprzyja - wyjaśnia Piotr Wołowik z Politechniki Poznańskiej.

Piotr Cieśliński: - Niedawno w londyńskim kasynie Ritza dwóch Serbów i Węgierka wygrali w ruletkę ponad milion funtów. Pomagali sobie miniaturowym laserowym skanerem i komputerem.

Jak to było możliwe?

Piotr Wołowik, doktorant w Instytucie Elektroniki i Telekomunikacji Politechniki Poznańskiej: - W ruletce można obstawiać od chwili, kiedy kulka została rzucona, aż do momentu, kiedy wyraźnie zabroni tego krupier. Teoretycznie gra ma losowy charakter i nie jesteśmy w stanie przewidzieć, do którego numeru wpadnie kulka. Ale gracze mieli miniaturowe urządzenie, które działało podobnie jak policyjny radar, mierzący prędkość jazdy samochodem. Korzystając z tej "pomocy technicznej" ustalali prędkość kulki, a to pozwalało im zgadywać, w którym sektorze koła ona się zatrzyma.

Nadal nie mieli pewności, gdzie dokładnie wyląduje kulka, ale rachunek prawdopodobieństwa działał teraz na ich korzyść, a nie kasyna?

Tak. Normalnie prawdopodobieństwo, że kulka wpadnie do sektora koła obejmującego jedną trzecią obwodu wynosi 1/3. Tymczasem dzięki skanerowi można np. oszacować, że w danym sektorze kulka zatrzyma się z prawdopodobieństwem nieznacznie większym, np. 4/9 lub 1/2. Wystarczy teraz tylko przełożyć to na właściwe wyliczenie stawek zakładów i obstawianie...

Zresztą idea nie jest nowa. Czytałem, że tuż po drugiej wojnie światowej matematycy w USA konstruowali takie urządzenia elektroniczne, które zapewniały im przewagę w kasynach. Nie było wtedy jeszcze komputerów. Gracz jedynie na oko szacował prędkość kulki oraz wirującego koła i na tej podstawie ustawiał przełączniki, które sterowały układem bramek logicznych. Nie były to oczywiście urządzenia tak zaawansowane jak współcześnie, ale wystarczały do zyskania w grze niewielkiej przewagi nad kasynem.

A matematyka daje Potem przepis, jak tę przewagę zamienić w wygraną.

Błagam, niech Pan go zdradzi.


To prosty wzór matematyczny, tzw. kryterium Kelly'ego.

Zgaduję, że Kelly musiał być nałogowym hazardzistą.

John Kelly pracował w słynnych laboratoriach Bella koncernu AT&T. Zajmował się teorią informacji i kodowania kanału transmisyjnego w telekomunikacji. Jego wzór - sformułowany w 1956 r. - tego właśnie dotyczył. Potem okazało się, że ma on związek z czystym hazardem, bo są pewne analogie między transmisją danych a zarządzaniem kapitałem.

A czy Kelly był hazardzistą? Z tego, co wiem, to nałogowi hazardziści nic nie odkrywają, bo są bardziej zajęci grą, niż chłodnymi kalkulacjami, a poza tym nie mają czasu na myślenie.

Co takiego mówi ten wzór?

Podaje, jaką cześć aktualnie posiadanej kwoty gracz powinien przeznaczać na kolejne gry, aby maksymalizować zysk i jednocześnie minimalizować poniesione na grę nakłady.

Wielkim pechowcom kryterium Kelly'ego może nie wystarczyć. Jeśli bowiem sPotka ich długa, czarna seria?

Kryterium Kelly'ego zapewnia bezpieczną strategię obstawień. Wysokość zakładu zależy od ilości gotówki, jaką dysponujemy. Jeżeli mamy pustą kieszeń, to i nasze zakłady są małe, a gdy się wzbogacimy, to i zakłady rosną. Nigdy nie zbankrutujemy, ponieważ nie stawiamy wszystkiego, lecz tylko odpowiednią część naszego kapitału, zostawiając sobie coś niecoś na dalszą grę.

Ale powtarzam, że wzór ma sens tylko wtedy, kiedy kiedy posiadamy w grze statystycznie niewielką przewagę, ponad to co zwykle oferują jej założenia. Na starcie rachunek prawdopodobieństwa jest w założeniu niekorzystny dla gracza.

Niestety, zazwyczaj kasyna kontrolują, czy ktoś nie używa jakiejś "pomocnej" aparatury. Trzeba ją "przemycić" na salę gry, a to już nie jest takie proste.

Jeśli więc gramy fair, to musimy zdać się na szczęśliwy los?

Generalnie tak. W żaden sposób nie możemy sobie pomóc bazując na zasadach czysto matematycznych, jeżeli gra losowa posiada - jak mówią matematycy - ujemną wartość oczekiwaną wygranej. A tak właśnie konstruowane są gry, bo przecież organizator hazardu chce na nich zarabiać, a nie tracić.

W sprzedaży jednak znajdują się "cudowne systemy", które oferują graczom możliwość pewnego zarobku.

Te metody są zwykle oparte na progresji stawkowania. Trzeba wybrać określoną liczbę bądź parę liczb i nieustannie ją obstawiać, aż w końcu ona wypadnie. Oczywiście, żeby zarobić ponad to, co się inwestuje, należy za każdym razem zwiększać kwotę, którą stawiamy. Kiedy w końcu los się do nas uśmiechnie, to zysk z wygranej przewyższy straty poniesione w poprzednich grach.

Logicznie taki system jest spójny ponieważ - jeżeli wybierzemy sobie jakąś liczbę i nieustannie będziemy ją obstawiać, to w końcu ona wypadnie. KłoPot w tym, czy wystarczy nam pieniędzy, aby nieustannie podnosić kwoty, za które gramy. Koszta gry rosną wykładniczo i przy kilkunastu "pechach" z rzędu może to być już kwota astronomiczna.

Czy liczba, jaką obstawiamy w takim systemie, może być dowolna?

Istnieją programy komputerowe, wspomagające tworzenie systemów, które
posiłkują się różnego rodzaju statystykami poprzednich wyników losowań (posiadają uaktualnianą przez Internet bazę wszystkich losowań). Za pomocą odpowiednich narzędzi - takich jak sieci neuronowe, algorytmy genetyczne, krzywe multiregresji itp. - starają się przewidzieć i sugerować, co za liczba lub para liczb powinna być obstawiana.

Ale wszelkie te narzędzia opierają się raczej na pomysłowości ich twórców, bo jeżeli gra jest losowa, to z założenia nie można przewidzieć jej wyników.

Nie można zdobyć pewności, która liczba czy zestaw liczb wypadnie w kolejnym losowaniu?

Matematyka mówi, że nie można, choć intuicja podpowiada co innego. Na przykład w Multilotku statystycznie rzecz biorąc każda liczba powinna wypadać co cztery losowania. Czasami jednak któraś z liczb nie pojawia się przez szesnaście losowań z rzędu, a bywa że i dłużej. Spodziewamy się więc, że podobne "dziury" (albo też "pagórki") w historii losowań powinny w niedalekiej przyszłości zniknąć.

Jeżeli więc np. długo nie była wylosowana liczba 6, to właśnie ją warto obstawiać?

Chyba że kulka z szóstką się wypaczyła. Były takie przypadki. Jeżeli wykreśli się historię losowań dla Multilotka od początku jego istnienia, to widać w nim charakterystyczną, tajemniczą dziurę dla liczb z zakresu 50-60. Te liczby były losowane rzadziej niż inne i wyglądało to na trwałą tendencję.

To wiązało się z jakimś defektem kulek lub maszyny losującej?

Pewnie tak było, choć niektórzy doszukiwali się jakiś "spiskowych teorii" związanych z tymi liczbami. Kiedy jednak kulki wymieniono na nowe, to zjawisko znikło. W każdym razie w ostatnich kilkuset losowaniach nie widać podobnych anomalii, tj. każda liczba średnio miała taką samą szansę na wylosowanie.

Jeżeli więc ktoś decyduje się grać systemem progresji stawkowania w Multilotku, to powinien wybrać sobie liczbę lub parę - najlepiej taką, która miała ostatnio najdłuższą przerwę w losowaniach - i na nią stawiać. Jakkolwiek same kulki nie mają "pamięci", że dawno nie wypadły i teraz powinny wypaść, to w pewnym sensie intuicja nam podpowiada, że niebawem ich wypadnięcie będzie "pewne".

Czy trzeba tu zawierzać tylko intuicji? Nie można tego dowieść matematycznie?

Niestety, nigdzie nie jest zagwarantowane, że dana liczba niebawem zostanie wylosowana. Może ona nie wypadać mnóstwo razy z rzędu i nie będzie to sprzeczne z czystą matematyką. Rzucając 20 razy monetą możemy otrzymać 20 razy orła, mimo że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest prawie zerowe.

Inaczej mówiąc, możemy mieć z matematycznego wzoru nawet 99,999 proc. pewności, że w najbliższym losowaniu jakaś liczba się pojawi, a ona jak na złość może nie wypaść jeszcze przez kilkanaście następnych losowań.

Jeśli ktoś ma pecha, tak jak ja, to takie czarne serie mogą przytrafiać się nader często. Czy nie ma pewniejszego sposobu, by zarobić na hazardzie?

Niech Pan spróbuje u bukmacherów, którzy przyjmują zakłady na rozstrzygnięcia zawodów sportowych. Oczywiście, bukmacher kształtuje kursy na takim poziomie, aby zawsze zarabiał, niezależnie od wyniku meczu. Co nie przeczy temu, że gracz może przyjąć taką strategię, by też zawsze zarabiać.

W jaki sposób?

Można np. obstawiać przeciwne rezultaty tego samego zdarzenia sportowego u różnych bukmacherów. Weźmy dla przykładu fikcyjny mecz tenisowy Anny Kurnikowej z Venus Williams. Możemy obstawić u jednego bukmachera zwycięstwo Kurnikowej, a jednocześnie u drugiego - zwycięstwo Williams. Jeśli różnica kursów jest odpowiednia, to osiągniemy pewny zysk, niezależnie od wyniku tego meczu.

To sytuacja podobna do arbitrażu w świecie ekonomii, kiedy np. kupujemy papiery wartościowe, na które notowania są korzystne na jednym rynku, a sprzedajemy je z zyskiem na drugim.

Jeśli to takie proste, to dlaczego jeszcze po świecie nie chodzą sami milionerzy?

Taki korzystny układ kursów nie jest częsty, a ich analizą i wyszukiwaniem zajmują się specjalistyczne serwisy internetowe, które następnie zazwyczaj sprzedają o nich informacje dla Potencjalnych ?inwestorów?. Bukmacherzy internetowi oferują najwyższe kursy, bo mają minimalne koszty prowadzenia działalności, a także są zarejestrowani w rajach podatkowych, gdzie nie muszą płacić podatku (grający również jest z niego zwolniony).


Trzeba jednak posiadać u nich mnóstwo kont z odpowiednimi funduszami na grę. Poza tym grający są często emocjonalnie zaangażowani w samo wydarzenie sportowe, którego wynik obstawiają. Nawet podświadomie chcą np. żeby to ich drużyna zwyciężyła. A takie podejście może ich rozczarować finansowo.

A więc żadnych sentymentów. Trzeba kierować się tylko żelaznymi zasadami logiki.

Oczywiście. Na przykład korzystnie jest obstawiać remisy drużyn. Jeśli nie trafimy, trzeba zwiększyć odpowiednio stawkę, za którą gramy, wybrać kolejny mecz i znowu obstawić w nim remis, itd. Aż wygramy i zarobek pokryje koszty wcześniejszych, nietrafionych obstawień.

Oczywiście, należałoby wpierw przejrzeć statystyki lig światowych (istnieją odpowiednie tematyczne serwisy internetowe, które to oferują), znaleźć taką, w której remisy są najbardziej statystycznie prawdopodobne.

Dlaczego warto stawiać na remisy?

- Są najmniej przewidywalne, a więc premiowane największymi kursami. Zazwyczaj jeżeli grają dwie drużyny, to jest wśród nich jakiś faworyt. Poza tym drużyny grają, żeby wygrać. Jeżeli interesowałby je tylko remis, to nie miałby motywacji do walki, grałyby defensywnie i traciłoby na tym widowisko sportowe. Zresztą przypomina się mi sytuacja z ostatnich Euro2004, gdzie w meczu Szwecja - Dania wystarczył tym drużynom remis 2:2, aby obie awansowały do dalszej gry. I prawie wszyscy bukmacherzy nie przyjmowali na takie rozstrzygnięcie zakładów. Oczywiście, nie muszę dodawać, jakim wynikiem skończył się mecz...


Widać z tego, że oprócz matematyki w hazardzie przydaje się także znajomość psychologii.

Bez psychologii nie byłoby hazardu. Ludzkie wybory często są zupełnie niezależne od matematycznych obliczeń.

Czy wybierając konkretne liczy na kuponie Lotto czy Multilotka ludzie kierują się emocjami, np. skreślają swoje "szczęśliwe" liczby?

Kiedyś ktoś mi mówił, że trafił "piątkę", typując numery koszykarzy Chicago Bulls.

Z punktu widzenia matematyki każdy zbiór losowanych liczb jest równoprawdopodobny. Kombinacja 1, 2, 3, 4, 5, 6 ma taką samą szansę na wylosowanie, jak każda inna, a jednak mało kto ją skreśla, bo wydaje się "niemożliwa". Tymczasem jeśli taka nietypowa kombinacja wypadnie, to jest mało prawdopodobne, że trzeba będzie się z kimś dzielić główna nagrodą.

Z drugiej strony, jeśli będziemy skreślali takie same numery jak inni, to wygrana może rozczarować. Sporo ludzi traktuje np. kupon z liczbami jak tarczę strzelniczą - celują ze skreślanymi liczbami w jego środek. Zdarza się też, że skreślają liczby według różnych symetrycznych wzorków. W losowaniu Dużego Lotka z 30 marca 1994 roku wypadła właśnie taka "charakterystyczna szóstka" i po główną nagrodę zgłosiło się do totalizatora kilkadziesiąt osób...

To dopiero pech. Trafić szóstkę i wygrać "marne" tysiące złotych zamiast miliona.

...Olbrzymia ilość badań psychologicznych pokazuje "nieracjonalne" zachowanie ludzi wobec hazardu, różnego rodzaju złudzenia, tendencyjność w postrzeganiu.

Znam to doskonale. Kiedy przegram kilka razy z rzędu, to tym bardziej gram dalej, licząc na to, że zaraz los się odwróci, a wygrana jest już naprawdę blisko.

Wszyscy wiemy, że gry w kasynach są tak skonstruowane, żeby klienci więcej pieniędzy przegrywali niż wygrywali. Jak to się więc dzieje, że kasyna nie bankrutują?

Z matematycznego punktu widzenia akceptacja gry w kasynie jest nieracjonalna - średni wynik, z jakim powinniśmy skończyć grę w kasynie, jest zawsze dla nas niekorzystny. Ale ten, kto idzie do kasyna, nie myśli o jakichś średnich. Koncentruje się na pojedynczych grach, w których można wygrać wiele, wierzy, że jest szczęściarzem. I rzeczywiście, jeśli uda mu się kilka razy wygrać, będzie skłonny grać dalej. Dlaczego? Ponieważ zadziałało na niego nieregularne wzmocnienie (wygrana).Ten sam mechanizm działa w pracy - przypomnijmy sobie naszą reakcję na niespodziewaną premię. Jesteśmy silniej zmotywowani nieregularną premią, niż wysoką, ale regularną pensją.

A więc gramy, czasem "spłukujemy się" do cna, w nadziei na iluzoryczną, aczkolwiek zyskowną premię.

Oczywiście nie jest to jedyna przyczyna. Może to być np. poczucie wyjątkowości, przekonanie, że jesteśmy w "czepku urodzeni". Chęć grania może również wynikać z sytuacji materialnej. Czy zastanawiał się Pan, dlaczego to właśnie ludzie niezamożni, a wręcz na granicy ubóstwa, grają w totolotka? Ich sposób myślenia jest często następujący: "jestem już tak biedny, że nie mam nic do stracenia".

Nie kusi Pana, by ze swoją znajomością reguł hazardu zbić majątek?

Moje zainteresowanie hazardem wynika z matematyki, jaka leży u jego źródeł. Myślę, że prędzej majątek mógłbym zbić tworząc systemy gier, uzasadniając je "specyficzną matematyką" połączoną z psychologią, stwarzając iluzję ich skuteczności. Ale takie podejście byłoby nieetyczne.

Czy gra Pan hazardowo?

Interesują mnie gry hazardowe w kasynach i czasami gram tworząc swoje "prywatne" systemy, jakkolwiek one nie są oparte na matematyce, bo ta gra na korzyść kasyna. Nie chodzi mi o czysty zysk i zarobek, tylko raczej zrozumienie rzeczywistości, poznanie praw rządzących światem, działaniem ludzkiego umysłu i sposobów, w jaki przetwarza on informacje. Szukam praw, które mogą się kryć za istnieniem i postrzeganiem przez nas zjawisk losowych w naturze. Hazard się doskonale do tego nadaje.

żródło : www.gazeta.pl

dodajdo.com

 



Najlepszy Pokój Pokerowy Online

Komentarze

2014-03-27 ~typer lotto

Polecam dla otrzeźwienia głów lottomaniaków :) http://mavelle.wroclaw.pl/porady.php

2010-03-04 ~bodzix

zal dupę ściska wiedza jest podstawą a nie jkiś radar, wzory czy chuj wie co !!! czysta analiza matematyczna sprawdza się w około 35% a reszta to wiedza :P

2009-06-19 ~twoja_stara

heh

2008-12-09 ~Kris

co to za jebane scierwo co za szmaty co wy pierdolicie o ZAL

2008-12-09 ~Kris

LoL

2008-10-22 ~Tester

Test

Dodaj komentarz

 
Nick: 
Token: 
weryfikacja
Dodaj

Gif Banners
 
 
spin palace