Sportingbet
Bonus dla nowych graczy nawet do 400 złotych!
Bonus dla nowych graczy nawet do 400 złotych!
Win United
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bwin
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Gamebookers
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Orange Ekstraklasa: sensacja i pogrom w pierwszym spotkaniu
/2007-07-28/
W inauguracyjnym spotkaniu pierwszej kolejki Orange Ekstraklasy w sezonie 2007/2008 Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. przegrał przed własną publicznością z beniaminkiem OE Ruchem Chorzów aż 1:4 (0:3).
Ruch Chorzów, który jeszcze kilka dni temu nie był pewny gry w ekstraklasie, pewnie wygrał ze Groclinem 4:1 i to na jego boisku. Beniaminek prowadzony przez byłego trenera grodziskiego zespołu - Duszana Radolsky'ego, wygrał w pełni zasłużenie wykorzystując fatalne błędy grodziszczan w defensywie.
Chorzowianie już w pierwszym meczu nowego sezonu chcieli pokazać, że zasłużyli na grę w ekstraklasie. I choć na przeciwko stanął rywal z "wyższej półki" ligowej, zagrali bez jakiegokolwiek strachu. Już pierwsza akcja w ich wykonaniu przyniosła bramkę. W 7. min. do piłki najwyżej wyskoczył Remigiusz Jezierski, lecz piłka trafiła w poprzeczkę. Dopadł do niej Martin Fabus i poprawił też głową, ale już precyzyjniej.
Gospodarze zupełnie nie przypominali drużyny sprzed dwóch miesięcy, kiedy to długo podtrzymywali miano niepokonanej drużyny i zdobywali kolejno Puchar Polski i Puchar Ekstraklasy. Drużyna Jacka Zielińskiego grała wolno, ospale, a w defensywie popełniała niezliczoną ilość błędów. W 20. min. ich próba wyjścia z atakiem zakończyła się... utratą drugiego gola. Krzysztof Nykiel zagrał do Pavola Balaza, a ten po raz drugi zmusił do kapitulacji Sebastiana Przyrowskiego.
W Grodzisku szok, ale goście wcale nie zamierzali rezygnować ze zdobycia kolejnych bramek. Niewiele brakowało, by pomogli im w tym grodziszczanie. Igor Kozioł tak podawał do swojego bramkarza, że ten o mały włos, a nie zdążyłby jej dogonić przed linią bramkową. Tuż przed przerwą Remigiusz Jezierski wykorzystał podanie Grzegorza Barana i strzelił tak szybko, że Przyrowski zdążył tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.
Nieliczni kibice "niebieskich", którzy przyjechali do Grodziska bardzo się cieszyli po każdej zdobytej bramce. Nie kryli oburzenia też, że na biletach meczowych rywalem Groclinu miała być... Wisła Płock. - Patrzcie, nas tu miało nie być. A co z wami robimy - krzyczeli w kierunku vipowskiej trybuny grodziskiego stadionu.
Trener Groclinu Jacek Zieliński w przerwie postawił wszystko na jedną kartę. Jeszcze w pierwszej połowie zmienił bezproduktywnego Marka Sokołowskiego, a potem odesłał na ławkę Bartosza Ślusarskiego i Igora Kozioła.
Sporo ożywienia do gry grodziskiej drużyny wniósł rezerwowy Piotr Rocki. Krótko po wznowieniu gry po jego strzale piłka trafiła w rękę Ireneusza Adamskiego i Marcin Borski podyktował rzut karny. Adrian Sikora się nie pomylił, ale grodziszczanie nie poszli za ciosem. Wprawdzie grodziscy piłkarze posiadali optyczną przewagę, ale mało dokładne dośrodkowania i nieliczne strzały nie mogły zagrozić bramce Roberta Mioduszewskiego.
W 74. min. po niezbyt mocnym strzale Balaza, Przyrowski interweniował bardzo niepewnie, piłka zamiast wpaść mu w ręce, odbiła się od dłoni. Na jego szczęście futbolówka wyszła na rzut rożny. Po chwili golkiper Groclinu zrehabilitował się. Po uderzeniu Adamskiego, sparował piłkę na słupek.
Ruch przypieczętował zwycięstwo w 80. min. Remigiusz Jezierski w sytuacji sam na sam został sfaulowany przez Przyrowskiego i sędzia po raz drugi w tym meczu podyktował rzut karny. Wojciech Grzyb "jedenastkę" zamienił na bramkę, ustalając wynik spotkania.
Ruch Chorzów, który jeszcze kilka dni temu nie był pewny gry w ekstraklasie, pewnie wygrał ze Groclinem 4:1 i to na jego boisku. Beniaminek prowadzony przez byłego trenera grodziskiego zespołu - Duszana Radolsky'ego, wygrał w pełni zasłużenie wykorzystując fatalne błędy grodziszczan w defensywie.
Chorzowianie już w pierwszym meczu nowego sezonu chcieli pokazać, że zasłużyli na grę w ekstraklasie. I choć na przeciwko stanął rywal z "wyższej półki" ligowej, zagrali bez jakiegokolwiek strachu. Już pierwsza akcja w ich wykonaniu przyniosła bramkę. W 7. min. do piłki najwyżej wyskoczył Remigiusz Jezierski, lecz piłka trafiła w poprzeczkę. Dopadł do niej Martin Fabus i poprawił też głową, ale już precyzyjniej.
Gospodarze zupełnie nie przypominali drużyny sprzed dwóch miesięcy, kiedy to długo podtrzymywali miano niepokonanej drużyny i zdobywali kolejno Puchar Polski i Puchar Ekstraklasy. Drużyna Jacka Zielińskiego grała wolno, ospale, a w defensywie popełniała niezliczoną ilość błędów. W 20. min. ich próba wyjścia z atakiem zakończyła się... utratą drugiego gola. Krzysztof Nykiel zagrał do Pavola Balaza, a ten po raz drugi zmusił do kapitulacji Sebastiana Przyrowskiego.
W Grodzisku szok, ale goście wcale nie zamierzali rezygnować ze zdobycia kolejnych bramek. Niewiele brakowało, by pomogli im w tym grodziszczanie. Igor Kozioł tak podawał do swojego bramkarza, że ten o mały włos, a nie zdążyłby jej dogonić przed linią bramkową. Tuż przed przerwą Remigiusz Jezierski wykorzystał podanie Grzegorza Barana i strzelił tak szybko, że Przyrowski zdążył tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.
Nieliczni kibice "niebieskich", którzy przyjechali do Grodziska bardzo się cieszyli po każdej zdobytej bramce. Nie kryli oburzenia też, że na biletach meczowych rywalem Groclinu miała być... Wisła Płock. - Patrzcie, nas tu miało nie być. A co z wami robimy - krzyczeli w kierunku vipowskiej trybuny grodziskiego stadionu.
Trener Groclinu Jacek Zieliński w przerwie postawił wszystko na jedną kartę. Jeszcze w pierwszej połowie zmienił bezproduktywnego Marka Sokołowskiego, a potem odesłał na ławkę Bartosza Ślusarskiego i Igora Kozioła.
Sporo ożywienia do gry grodziskiej drużyny wniósł rezerwowy Piotr Rocki. Krótko po wznowieniu gry po jego strzale piłka trafiła w rękę Ireneusza Adamskiego i Marcin Borski podyktował rzut karny. Adrian Sikora się nie pomylił, ale grodziszczanie nie poszli za ciosem. Wprawdzie grodziscy piłkarze posiadali optyczną przewagę, ale mało dokładne dośrodkowania i nieliczne strzały nie mogły zagrozić bramce Roberta Mioduszewskiego.
W 74. min. po niezbyt mocnym strzale Balaza, Przyrowski interweniował bardzo niepewnie, piłka zamiast wpaść mu w ręce, odbiła się od dłoni. Na jego szczęście futbolówka wyszła na rzut rożny. Po chwili golkiper Groclinu zrehabilitował się. Po uderzeniu Adamskiego, sparował piłkę na słupek.
Ruch przypieczętował zwycięstwo w 80. min. Remigiusz Jezierski w sytuacji sam na sam został sfaulowany przez Przyrowskiego i sędzia po raz drugi w tym meczu podyktował rzut karny. Wojciech Grzyb "jedenastkę" zamienił na bramkę, ustalając wynik spotkania.
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać swój komentarz
>


Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy