Sportingbet
Bonus dla nowych graczy nawet do 400 złotych!
Bonus dla nowych graczy nawet do 400 złotych!
Win United
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bwin
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Gamebookers
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Dawidienko wygrał apelacje przeciwko ATP Tour
/2007-11-13/
Nikołaj Dawidienko wygrał apelację w sprawie grzywny w wysokości dwóch tysięcy dolarów, jaką nałożyły na niego władze męskiego tenis ATP Tour. Rosjanin został w ten sposób ukarany za "brak właściwego zaangażowania" w grze podczas październikowego turnieju ATP w Sankt Petersburgu.
"Po szczegółowej analizie zapisu wideo z tego meczu uznaliśmy za zasadną apelację Dawidienki i postanowiliśmy odstąpić od grzywny w wysokości dwóch tysięcy dolarów" - napisał w oświadczeniu szef komisji dyscyplinarnej ATP Tour, Gayle Bradshaw.
W Sankt Petersburgu najwyżej rozstawiony Dawidienko poniósł nieoczekiwaną porażkę w drugiej rundzie z Chorwatem Marinem Cilicem. Chociaż pierwszego seta wygrał 6:1 w ciągu 27 minut, to następne przegrał 5:7 i 1:6, za co został jeszcze przed końcem pojedynku skarcony przez sędziego Jeana-Philippe'a Dercqę.
"Gdy zrobiłem podwójny błąd serwisowy sędzia zwrócił mi uwagę za zachowanie na korcie, zarzucając mi sprzedanie meczu. Byłem zaskoczony. Nigdy dotąd nie słyszałem czegoś podobnego i to nieważne, jak grałem. Nigdy nie usłyszałem nic takiego" - powiedział wówczas Dawidienko.
Rosjanin jest jedną z centralnych postaci śledztwa, jakie prowadzi ATP w sprawie nielegalnych zakładów bukmacherskich. Znalazł się w kręgu podejrzeń po porażce w pierwszej rundzie sierpniowego turnieju Orange Prokom Open. W Sopocie skreczował w trzecim secie meczu drugiej rundy z Argentyńczykiem Martinem Vasallo-Arguello z powodu kontuzji nogi.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chociaż łatwo wygrał pierwszego seta, to w trakcie trwania meczu w firmie Betfair lawinowo rosły zakłady na rzecz Argentyńczyka i osiągnęły sumę siedmiu milionów dolarów.
Brytyjscy bukmacherzy zareagowali wstrzymaniem wypłat za ten mecz i od razu poinformowali o tym fakcie ATP Tour, które wszczęło natychmiast śledztwo. Trwa ono do dziś, a ostatnio przesłuchiwano w nim żonę Dawidienki i jego brata, pełniącego funkcję trenera.
"Po szczegółowej analizie zapisu wideo z tego meczu uznaliśmy za zasadną apelację Dawidienki i postanowiliśmy odstąpić od grzywny w wysokości dwóch tysięcy dolarów" - napisał w oświadczeniu szef komisji dyscyplinarnej ATP Tour, Gayle Bradshaw.
W Sankt Petersburgu najwyżej rozstawiony Dawidienko poniósł nieoczekiwaną porażkę w drugiej rundzie z Chorwatem Marinem Cilicem. Chociaż pierwszego seta wygrał 6:1 w ciągu 27 minut, to następne przegrał 5:7 i 1:6, za co został jeszcze przed końcem pojedynku skarcony przez sędziego Jeana-Philippe'a Dercqę.
"Gdy zrobiłem podwójny błąd serwisowy sędzia zwrócił mi uwagę za zachowanie na korcie, zarzucając mi sprzedanie meczu. Byłem zaskoczony. Nigdy dotąd nie słyszałem czegoś podobnego i to nieważne, jak grałem. Nigdy nie usłyszałem nic takiego" - powiedział wówczas Dawidienko.
Rosjanin jest jedną z centralnych postaci śledztwa, jakie prowadzi ATP w sprawie nielegalnych zakładów bukmacherskich. Znalazł się w kręgu podejrzeń po porażce w pierwszej rundzie sierpniowego turnieju Orange Prokom Open. W Sopocie skreczował w trzecim secie meczu drugiej rundy z Argentyńczykiem Martinem Vasallo-Arguello z powodu kontuzji nogi.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chociaż łatwo wygrał pierwszego seta, to w trakcie trwania meczu w firmie Betfair lawinowo rosły zakłady na rzecz Argentyńczyka i osiągnęły sumę siedmiu milionów dolarów.
Brytyjscy bukmacherzy zareagowali wstrzymaniem wypłat za ten mecz i od razu poinformowali o tym fakcie ATP Tour, które wszczęło natychmiast śledztwo. Trwa ono do dziś, a ostatnio przesłuchiwano w nim żonę Dawidienki i jego brata, pełniącego funkcję trenera.
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać swój komentarz



Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy