Sportingbet
Bonus z okazji 10 urodzin nawet 100 EURO!
Bonus z okazji 10 urodzin nawet 100 EURO!
Win United
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bwin
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Gamebookers
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Koniec europejskiej przygody polskich drużyn
/2008-02-08/
W meczu 1/8 finału Euroligi koszykarek Lotos PKO BP Gdynia uległ na własnym parkiecie Dynamo Moskwa 74:79 (16:15, 15:15, 18:9, 11:21, dogrywka 14:19). Stan rywalizacji, do dwóch zwycięstw, 2-0 dla Dynama Moskwa. Zespół z Moskwy awansował do ćwierćfinału Euroligi.
Koszykarki Wisły Cank Pack Kraków przegrały we własnej hali z Fenerbahce Stambuł 59:67 (14:16, 20:17, 11:9, 14:25) w 2. spotkaniu 1/8 finału Euroligi i odpadły z dalszej rywalizacji.
Stan rywalizacji, do dwóch zwycięstw 2-0 dla Fenerbahce. W pierwszym meczu wygrały Turczynki 78:61
*****************************
Do ostatnich minut dodatkowego czasu gry ważyły się losy drugiego meczu 1/8 finału Euroligi kobiet. Koszykarki z Gdyni i Moskwy walczyły o każda piłkę, o każdy metr parkietu. Powtórzyła się sytuacja z wtorkowego spotkania w stolicy Rosji, gdy Lotos PKO BP prowadził wyraźnie, momentami różnicą nawet 11 punktów, by ostatecznie przegrać.
W pierwszej połowie żadna z drużyn nie była w stanie uzyskać większej niż czteropunktowej przewagi, choć częściej prowadziły koszykarki Romana Skrzecza. Gdynianki skutecznie pilnowały liderkę Dynama Anetę Jekabsone-Zegotę, najlepszą zawodniczkę Europy w 2007 roku. Łotyszka przez 17 minut zdobyła zaledwie 5 punktów.
Po przerwie skuteczniejsze i lepiej grające na obwodzie gdynianki zaczęły szybko uzyskiwać wyraźniejszą przewagę punktową. Po rzutach Canty, Holdsclaw i Maksimovic wicemistrzynie Polski objęły prowadzenie 40:32, a nawet 46:35. Po trzech kwartach Lotos wygrywał 49:39.
Przewaga budowana w trzeciej kwarcie meczu stopniała jednak już po kilku akcjach ostatniej odsłony. Po kolejnej "trójce" Jekabsone w 36. minucie Dynamo prowadziło 54:53. Akcja Holdsclaw ponownie dała gdyniankom prowadzenie 57:56. Później jednak rywalki były minimalnie lepsze i na 32 sekundy przed końcem meczu było 60:57 dla Dynama.
W ostatnich sekundach trzy punkty zdobyła Snicyna, przedłużając szanse wicemistrza Polski na zwycięstwo. Zespół Dynamo miał jeszcze okazję, by rozstrzygnąć spotkanie w regulaminowym czasie, jednak dwie ostatnie próby rzutów były chaotyczne i nie przyniosły efektu.
Pierwsza część doliczonego czasu gry była walką "kosz za kosz". Z minuty na minutę zmęczone zawodniczki z Gdyni coraz słabiej broniły i nie potrafiły powstrzymać duetu Augustus -Jekabsone.
"Wiedzieliśmy, że Lotos jest groźnym rywalem, zwłaszcza na własnym parkiecie. W pierwszych trzech kwartach gdynianki +wyłączyły+ Anetę Jekabsone. W czwartej kwarcie zmieniliśmy system obronny i to przyniosło efekt" - powiedział po meczu trener Dynama Moskwa Ainars Zvirgzdins.
"Nasza gra funkcjonowała dobrze przez trzy kwarty i stąd nasza dziesięciopunktowa przewaga. W czwartej kwarcie nie mogliśmy sobie poradzić z obroną rywalek, co przy słabszej dyspozycji Breitreiner i kilku nieprzemyślanych decyzjach rzutowych zaważyło na końcowym wyniku" - powiedział po meczu trener Lotosu PKO BP.
Lotos PKO BP Gdynia - Dynamo Moskwa 74:79 (16:15, 15:15, 18:9, 11:21, dogrywka 14:19)
Lotos PKO BP: Chamique Holdsclaw 19, Slobodanka Maksimović 15, Jakaterina Snicyna 15, Dominique Canty 14, Anna Breitreiner 5, Magdalena Leciejewska 4, Patrycja Gulak 2, Natalia Waligórska 0.
Dynamo: Anete Jekabsone Zogota 27, Simone Augustus 15, Dubravka Dacić 10, Tangela Smith 8, Ieva Kublina 7, Nuria Martinez 5, Tatiana Popowa 2, Olga Firsowa 3, Elizawieta Rusakowa 2.
***************************************
Przed spotkaniem trener Tomasz Herkt twierdził, że kluczem do zwycięstwa będzie lepsza skuteczność jego zawodniczek oraz powstrzymanie Cappie Pondexter i Tammy Sutton-Brown. Pierwszą pilnowała Marta Fernandez, zaś drugą Ewelina Kobryn. Obie z zadania wywiązały się poprawnie. Zresztą o ile do gry obronnej zespołu Wisły nie można mieć większych pretensji, to skutecznością znów nie zachwycił.
Zacięta walka trwała do ostatnich minut IV kwarty. Przy stanie 57:58 - na minutę przed końcem meczu - przyjezdne w efektowny sposób zablokowały rzut Anny DeForge. Gdy na 44 s przed ostatnią syreną Esmeral Tuncluer trafiła "trójkę" zwycięstwo Wisły stało się mało prawdopodobne (było 57:61). Trener Herkt w czasie przerwy zalecił swoim zawodniczkom prowokować faule. Ta taktyka nie zdała jednak egzaminu, gdyż rywalki były skuteczne w rzutach wolnych. Na dodatek 33 s przed końcem właśnie za faule "spadła" Jelena Skerovic i krakowianki zostały bez najlepiej w piątek rzucającej za trzy punkty.
Bardzo nerwowo gospodynie zaczęły mecz i aż cztery razy z rzędu nie trafiały do kosza. Przy stanie 0:3, wreszcie zaczął funkcjonować atak Wisły. Po rzutach Kobryn i Candice Dupree "Biała Gwiazda" w 2 min i 20 s po raz pierwszy objęła prowadzenie 4:3. W 8 min. prowadziła 12:11, aby później pozwolić na zdobycie Nevrice Yilmaz aż 5 punktów z rzędu.
Druga kwarta była najlepsza w wykonaniu Wisły, która osiągnęła najwyższe w meczu prowadzenie - 26:19 w 14 min., głównie dzięki "trójkom" Skerovic. Jednak w końcówce znów zawiodła skuteczność i na przerwę schodzono przy stanie 34:33.
Na czwartą kwartę wiślaczki wychodziły prowadząc 45:42, jednak po "trójce" Branzowej-Erdene było po 45.
Warto wspomnieć, że hala Wisły została wypełniona już na długo przed rozpoczęciem meczu, zaś fani "Białej Gwiazdy" zaczęli głośno i gorąco dopingować swój zespół już na pół godziny przed rozpoczęciem spotkania.
Po meczu powiedzieli:
Tomasz Herkt (trener Wisły Can Pack): "Publiczność wspaniale i kulturalnie nas dziś dopingowała. Szkoda, że nie potrafiliśmy jej podziękować za to zwycięstwem. Trudno jest jednak wygrać mecz rzucając 59 punktów".
Zafer Kalaycioglu (trener Fenerbahce): "Jestem pod wrażeniem publiczności, która bardzo mocno dopingowała swój zespół przez cały mecz. Spotkanie było świetnym widowiskiem i kibicom musiało się podobać. Nie graliśmy dziś skutecznie, ale w najważniejszych momentach, w końcówce meczu, udało nam się celnie rzucać. W pierwszej części bardzo trudno było zatrzymać moim koszykarkom Skerovic, która rzuciła pięć raz za trzy punkty".
Wisła Cank Pack Kraków - Fenerbahce Stambuł 59:67 (14:16, 20:17, 11:9, 14:25)
Wisła Can-Pack: Jelena Skerovic 18, Anna DeForge 17, Candice Dupree 10, Ewelina Kobryn 6, Marta Fernandez 4, Natalia Trafimawa 4, Anna Wielebnowska 0, Agnieszka Pałka 0.
Fenerbahce: Cappie Pondexter 22, Nevriye Yilmaz 14, Tammy Sutton-Brown 11, Swietłana Wolna 10, Esmeral Tuncluer 5, Gergana Branzowa-Erdene 3, Melike Bakircioglu 2, Birsel Vardali 0.
Koszykarki Wisły Cank Pack Kraków przegrały we własnej hali z Fenerbahce Stambuł 59:67 (14:16, 20:17, 11:9, 14:25) w 2. spotkaniu 1/8 finału Euroligi i odpadły z dalszej rywalizacji.
Stan rywalizacji, do dwóch zwycięstw 2-0 dla Fenerbahce. W pierwszym meczu wygrały Turczynki 78:61
*****************************
Do ostatnich minut dodatkowego czasu gry ważyły się losy drugiego meczu 1/8 finału Euroligi kobiet. Koszykarki z Gdyni i Moskwy walczyły o każda piłkę, o każdy metr parkietu. Powtórzyła się sytuacja z wtorkowego spotkania w stolicy Rosji, gdy Lotos PKO BP prowadził wyraźnie, momentami różnicą nawet 11 punktów, by ostatecznie przegrać.
W pierwszej połowie żadna z drużyn nie była w stanie uzyskać większej niż czteropunktowej przewagi, choć częściej prowadziły koszykarki Romana Skrzecza. Gdynianki skutecznie pilnowały liderkę Dynama Anetę Jekabsone-Zegotę, najlepszą zawodniczkę Europy w 2007 roku. Łotyszka przez 17 minut zdobyła zaledwie 5 punktów.
Po przerwie skuteczniejsze i lepiej grające na obwodzie gdynianki zaczęły szybko uzyskiwać wyraźniejszą przewagę punktową. Po rzutach Canty, Holdsclaw i Maksimovic wicemistrzynie Polski objęły prowadzenie 40:32, a nawet 46:35. Po trzech kwartach Lotos wygrywał 49:39.
Przewaga budowana w trzeciej kwarcie meczu stopniała jednak już po kilku akcjach ostatniej odsłony. Po kolejnej "trójce" Jekabsone w 36. minucie Dynamo prowadziło 54:53. Akcja Holdsclaw ponownie dała gdyniankom prowadzenie 57:56. Później jednak rywalki były minimalnie lepsze i na 32 sekundy przed końcem meczu było 60:57 dla Dynama.
W ostatnich sekundach trzy punkty zdobyła Snicyna, przedłużając szanse wicemistrza Polski na zwycięstwo. Zespół Dynamo miał jeszcze okazję, by rozstrzygnąć spotkanie w regulaminowym czasie, jednak dwie ostatnie próby rzutów były chaotyczne i nie przyniosły efektu.
Pierwsza część doliczonego czasu gry była walką "kosz za kosz". Z minuty na minutę zmęczone zawodniczki z Gdyni coraz słabiej broniły i nie potrafiły powstrzymać duetu Augustus -Jekabsone.
"Wiedzieliśmy, że Lotos jest groźnym rywalem, zwłaszcza na własnym parkiecie. W pierwszych trzech kwartach gdynianki +wyłączyły+ Anetę Jekabsone. W czwartej kwarcie zmieniliśmy system obronny i to przyniosło efekt" - powiedział po meczu trener Dynama Moskwa Ainars Zvirgzdins.
"Nasza gra funkcjonowała dobrze przez trzy kwarty i stąd nasza dziesięciopunktowa przewaga. W czwartej kwarcie nie mogliśmy sobie poradzić z obroną rywalek, co przy słabszej dyspozycji Breitreiner i kilku nieprzemyślanych decyzjach rzutowych zaważyło na końcowym wyniku" - powiedział po meczu trener Lotosu PKO BP.
Lotos PKO BP Gdynia - Dynamo Moskwa 74:79 (16:15, 15:15, 18:9, 11:21, dogrywka 14:19)
Lotos PKO BP: Chamique Holdsclaw 19, Slobodanka Maksimović 15, Jakaterina Snicyna 15, Dominique Canty 14, Anna Breitreiner 5, Magdalena Leciejewska 4, Patrycja Gulak 2, Natalia Waligórska 0.
Dynamo: Anete Jekabsone Zogota 27, Simone Augustus 15, Dubravka Dacić 10, Tangela Smith 8, Ieva Kublina 7, Nuria Martinez 5, Tatiana Popowa 2, Olga Firsowa 3, Elizawieta Rusakowa 2.
***************************************
Przed spotkaniem trener Tomasz Herkt twierdził, że kluczem do zwycięstwa będzie lepsza skuteczność jego zawodniczek oraz powstrzymanie Cappie Pondexter i Tammy Sutton-Brown. Pierwszą pilnowała Marta Fernandez, zaś drugą Ewelina Kobryn. Obie z zadania wywiązały się poprawnie. Zresztą o ile do gry obronnej zespołu Wisły nie można mieć większych pretensji, to skutecznością znów nie zachwycił.
Zacięta walka trwała do ostatnich minut IV kwarty. Przy stanie 57:58 - na minutę przed końcem meczu - przyjezdne w efektowny sposób zablokowały rzut Anny DeForge. Gdy na 44 s przed ostatnią syreną Esmeral Tuncluer trafiła "trójkę" zwycięstwo Wisły stało się mało prawdopodobne (było 57:61). Trener Herkt w czasie przerwy zalecił swoim zawodniczkom prowokować faule. Ta taktyka nie zdała jednak egzaminu, gdyż rywalki były skuteczne w rzutach wolnych. Na dodatek 33 s przed końcem właśnie za faule "spadła" Jelena Skerovic i krakowianki zostały bez najlepiej w piątek rzucającej za trzy punkty.
Bardzo nerwowo gospodynie zaczęły mecz i aż cztery razy z rzędu nie trafiały do kosza. Przy stanie 0:3, wreszcie zaczął funkcjonować atak Wisły. Po rzutach Kobryn i Candice Dupree "Biała Gwiazda" w 2 min i 20 s po raz pierwszy objęła prowadzenie 4:3. W 8 min. prowadziła 12:11, aby później pozwolić na zdobycie Nevrice Yilmaz aż 5 punktów z rzędu.
Druga kwarta była najlepsza w wykonaniu Wisły, która osiągnęła najwyższe w meczu prowadzenie - 26:19 w 14 min., głównie dzięki "trójkom" Skerovic. Jednak w końcówce znów zawiodła skuteczność i na przerwę schodzono przy stanie 34:33.
Na czwartą kwartę wiślaczki wychodziły prowadząc 45:42, jednak po "trójce" Branzowej-Erdene było po 45.
Warto wspomnieć, że hala Wisły została wypełniona już na długo przed rozpoczęciem meczu, zaś fani "Białej Gwiazdy" zaczęli głośno i gorąco dopingować swój zespół już na pół godziny przed rozpoczęciem spotkania.
Po meczu powiedzieli:
Tomasz Herkt (trener Wisły Can Pack): "Publiczność wspaniale i kulturalnie nas dziś dopingowała. Szkoda, że nie potrafiliśmy jej podziękować za to zwycięstwem. Trudno jest jednak wygrać mecz rzucając 59 punktów".
Zafer Kalaycioglu (trener Fenerbahce): "Jestem pod wrażeniem publiczności, która bardzo mocno dopingowała swój zespół przez cały mecz. Spotkanie było świetnym widowiskiem i kibicom musiało się podobać. Nie graliśmy dziś skutecznie, ale w najważniejszych momentach, w końcówce meczu, udało nam się celnie rzucać. W pierwszej części bardzo trudno było zatrzymać moim koszykarkom Skerovic, która rzuciła pięć raz za trzy punkty".
Wisła Cank Pack Kraków - Fenerbahce Stambuł 59:67 (14:16, 20:17, 11:9, 14:25)
Wisła Can-Pack: Jelena Skerovic 18, Anna DeForge 17, Candice Dupree 10, Ewelina Kobryn 6, Marta Fernandez 4, Natalia Trafimawa 4, Anna Wielebnowska 0, Agnieszka Pałka 0.
Fenerbahce: Cappie Pondexter 22, Nevriye Yilmaz 14, Tammy Sutton-Brown 11, Swietłana Wolna 10, Esmeral Tuncluer 5, Gergana Branzowa-Erdene 3, Melike Bakircioglu 2, Birsel Vardali 0.
Dodaj komentarz
| Nick: | |
| Token: | |
|
|
|
| Dodaj |



Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy