Ręczni na ręczną u buka już nie postawią
/2008-05-26/
Centrala polskiej piłki ręcznej kontra bukmacherzy. Osobom związanym ze szczypiorniakiem zabroniła stawiania na zakłady piłki ręcznej. Ale tylko na nie. Na inne dyscypliny piłkarze ręczni mogą stawiać.
"Zabrania się zawierania zakładów bukmacherskich dotyczących wyników współzawodnictwa sportowego w piłce ręcznej" - czytamy we wprowadzonej kilkanaście dni temu uchwale zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Zakaz ten dotyczy nie tylko zawodników, trenerów, sędziów, delegatów, ale także osób zatrudnionym w ZPRP nawet jAko wolontariusze. "Powstrzymanie od grania" zaleca się też członkom rodzin wszystkich tych osób. - Środowisko, które ma wpływ na rozstrzygnięcia, nie może być zaangażowane w takie praktyki. Zrobiliśmy to w trosce o zachowanie zasad fair play - tłumaczy Marek Szajna, sekretarz generalny ZPRP. - Dlaczego teraz? Komuś przyszło to do głowy. Za pół roku zapytałby mnie pan, dlaczego jeszcze tego nie wprowadziliśmy. Zdaliśmy sobie sprawę z zagrożenia - wyjaśnia.
Takiego zagrożenia nie widzi reprezentant Polski, wicemistrz świata sprzed roku, Rafał Kuptel z Wisły Płock. - W piłce ręcznej nie ma takiego problemu jak choćby w futbolu. Kompletnie się tym nie interesuję, zagrałem 4-5 lat temu na jakieś mecze MŚ czy ME. Nie wyszło i tyle - opowiada.
Zakaz gry u bukmacherów ma być wpisany do wszystkich umów o pracę oraz cywilnoprawnych. - Dotąd takiego zastrzeżenia w umowie nie miałem - przyznaje Kuptel.
Uchwała zapowiada, że naruszenie zakazu będzie karane na podstawie regulaminu dyscyplinarnego związku. Regulamin dopiero powstaje, ma być gotowy przed nowym sezonem. - Zobaczymy, jakie rozwiązania zaproponują nam prawnicy. A kary? Łącznie z najsurowszymi - zapowiada Szajna.
Jak więc związek chce egzekwować przepis? - Tak jak np. w przypadku przepisów antykorupcyjnych. Gdy dostaniemy sygnał, będziemy się nim zajmować. Regulacje już mamy - mówi sekretarz ZPRP.
- Jestem sceptyczny wobec przepisu, który łatwo ominąć. Choć dla czystości sprawy może warto jasno określić takie zachowanie. Co do skuteczności, mam jednak mieszane odczucia - zastanawia się Marian Urban, wiceprezes Vive Kielce.
Władze szczypiorniaka chcą jednak iść dalej. - Będziemy sprawdzać, na jakiej podstawie firmy bukmacherskie mają w swojej ofercie mecze polskiej piłki ręcznej. Związek nigdy nikomu nie wyraził na to zgody - mówi Szajna.
Polskie prawo wprawdzie zabrania hazardu, ale firmy powołują się na rozwiązania Unii Europejskiej. I rejestrują się w krajach UE, które zezwalają na hazard w sieci - np. Wielkiej Brytanii czy na Malcie. We Włoszech tamtejszy pośrednik wygrał nawet sprawę w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości.
- W Polsce nie przestrzega się przepisów prawa. Jak to jest, że np. firma Bet And Win jest na portkach tylu drużyn piłkarskich?! Przed Turniejem kwalifikacyjnym we Wrocławiu mający wyłączność na kontrakty reklamowe IHF zwrócił się do nas z pytaniem w sprawie Szwedów. Firma bukmacherska Svenskaspel pojawia się bowiem na ich strojach za granicą, bo w Szwecji e-hazard jest oficjalnie zabroniony. Spytano nas, czy nam to przeszkadza. Odpowiedzieliśmy, że u nas to zabronione - opowiada Szajna
Grywam dla adrenaliny
Adam Gołąb: Słyszał Pan o związkowym zakazie gry u bukmacherów?
Wojciech Zydroń*: Coś mi się obiło o uszy, że planowany jest jakiś taki przepis. Słyszałem, że niektórym z kolegów nie udawało się założyć konta w internecie. Ich wnioski były odrzucane, pewnie ktoś posprawdzał ich nazwiska.
A Pan grywa?
- Mam internetowe konto w jednej z takich firm bukmacherskich i obstawiam, nigdy tego nie ukrywałem. Ale za śmieszne kwoty: 5, maksymalnie 10 zł. To dla mnie zabawa, nigdy nie udało mi się wygrać wielkich pieniędzy. Troszkę podnosi się adrenalinka.
Zdarzyło się stawiać na piłkę ręczną?
- Pewnie! Próbowałem I ligi hiszpańskiej i niemieckiej, a nawet naszej polskiej. I tu ciekawostka: siedzę w tym tyle lat i jak zagrałem, to głównie przegrywałem.
W ostatnich miesiącach w polskiej piłce ręcznej pojawiły się głosy, że drużyny grały tak, jak obstawiły u bukmacherów.
- Kilka razy sPotkałem się z takimi zarzutami. Że niby jesteśmy w środku, to mamy wyjątkowo dużą wiedzę. Nie słyszałem jednak nigdy o zawodniku, który zajmowałby się ustawianiem meczów.
Dostosuje się Pan do zalecenia związku?
- Konta w internecie nie zamierzam na razie likwidować. Podkreślam jeszcze raz - nie robiłem i nie robię tego w celach zarobkowych. Zresztą w te zakłady bawią się dziesiątki tysięcy ludzi. Ale jeśli ktoś mi przyniesie przepis i powie, że trzeba skończyć, to zrobię to.
* Wojciech Zydroń jest piłkarzem ręcznym Vive Kielce, byłym reprezentAntem Polski.
Gazeta Wyborcza Kielce
"Zabrania się zawierania zakładów bukmacherskich dotyczących wyników współzawodnictwa sportowego w piłce ręcznej" - czytamy we wprowadzonej kilkanaście dni temu uchwale zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Zakaz ten dotyczy nie tylko zawodników, trenerów, sędziów, delegatów, ale także osób zatrudnionym w ZPRP nawet jAko wolontariusze. "Powstrzymanie od grania" zaleca się też członkom rodzin wszystkich tych osób. - Środowisko, które ma wpływ na rozstrzygnięcia, nie może być zaangażowane w takie praktyki. Zrobiliśmy to w trosce o zachowanie zasad fair play - tłumaczy Marek Szajna, sekretarz generalny ZPRP. - Dlaczego teraz? Komuś przyszło to do głowy. Za pół roku zapytałby mnie pan, dlaczego jeszcze tego nie wprowadziliśmy. Zdaliśmy sobie sprawę z zagrożenia - wyjaśnia.
Takiego zagrożenia nie widzi reprezentant Polski, wicemistrz świata sprzed roku, Rafał Kuptel z Wisły Płock. - W piłce ręcznej nie ma takiego problemu jak choćby w futbolu. Kompletnie się tym nie interesuję, zagrałem 4-5 lat temu na jakieś mecze MŚ czy ME. Nie wyszło i tyle - opowiada.
Zakaz gry u bukmacherów ma być wpisany do wszystkich umów o pracę oraz cywilnoprawnych. - Dotąd takiego zastrzeżenia w umowie nie miałem - przyznaje Kuptel.
Uchwała zapowiada, że naruszenie zakazu będzie karane na podstawie regulaminu dyscyplinarnego związku. Regulamin dopiero powstaje, ma być gotowy przed nowym sezonem. - Zobaczymy, jakie rozwiązania zaproponują nam prawnicy. A kary? Łącznie z najsurowszymi - zapowiada Szajna.
Jak więc związek chce egzekwować przepis? - Tak jak np. w przypadku przepisów antykorupcyjnych. Gdy dostaniemy sygnał, będziemy się nim zajmować. Regulacje już mamy - mówi sekretarz ZPRP.
- Jestem sceptyczny wobec przepisu, który łatwo ominąć. Choć dla czystości sprawy może warto jasno określić takie zachowanie. Co do skuteczności, mam jednak mieszane odczucia - zastanawia się Marian Urban, wiceprezes Vive Kielce.
Władze szczypiorniaka chcą jednak iść dalej. - Będziemy sprawdzać, na jakiej podstawie firmy bukmacherskie mają w swojej ofercie mecze polskiej piłki ręcznej. Związek nigdy nikomu nie wyraził na to zgody - mówi Szajna.
Polskie prawo wprawdzie zabrania hazardu, ale firmy powołują się na rozwiązania Unii Europejskiej. I rejestrują się w krajach UE, które zezwalają na hazard w sieci - np. Wielkiej Brytanii czy na Malcie. We Włoszech tamtejszy pośrednik wygrał nawet sprawę w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości.
- W Polsce nie przestrzega się przepisów prawa. Jak to jest, że np. firma Bet And Win jest na portkach tylu drużyn piłkarskich?! Przed Turniejem kwalifikacyjnym we Wrocławiu mający wyłączność na kontrakty reklamowe IHF zwrócił się do nas z pytaniem w sprawie Szwedów. Firma bukmacherska Svenskaspel pojawia się bowiem na ich strojach za granicą, bo w Szwecji e-hazard jest oficjalnie zabroniony. Spytano nas, czy nam to przeszkadza. Odpowiedzieliśmy, że u nas to zabronione - opowiada Szajna
Grywam dla adrenaliny
Adam Gołąb: Słyszał Pan o związkowym zakazie gry u bukmacherów?
Wojciech Zydroń*: Coś mi się obiło o uszy, że planowany jest jakiś taki przepis. Słyszałem, że niektórym z kolegów nie udawało się założyć konta w internecie. Ich wnioski były odrzucane, pewnie ktoś posprawdzał ich nazwiska.
A Pan grywa?
- Mam internetowe konto w jednej z takich firm bukmacherskich i obstawiam, nigdy tego nie ukrywałem. Ale za śmieszne kwoty: 5, maksymalnie 10 zł. To dla mnie zabawa, nigdy nie udało mi się wygrać wielkich pieniędzy. Troszkę podnosi się adrenalinka.
Zdarzyło się stawiać na piłkę ręczną?
- Pewnie! Próbowałem I ligi hiszpańskiej i niemieckiej, a nawet naszej polskiej. I tu ciekawostka: siedzę w tym tyle lat i jak zagrałem, to głównie przegrywałem.
W ostatnich miesiącach w polskiej piłce ręcznej pojawiły się głosy, że drużyny grały tak, jak obstawiły u bukmacherów.
- Kilka razy sPotkałem się z takimi zarzutami. Że niby jesteśmy w środku, to mamy wyjątkowo dużą wiedzę. Nie słyszałem jednak nigdy o zawodniku, który zajmowałby się ustawianiem meczów.
Dostosuje się Pan do zalecenia związku?
- Konta w internecie nie zamierzam na razie likwidować. Podkreślam jeszcze raz - nie robiłem i nie robię tego w celach zarobkowych. Zresztą w te zakłady bawią się dziesiątki tysięcy ludzi. Ale jeśli ktoś mi przyniesie przepis i powie, że trzeba skończyć, to zrobię to.
* Wojciech Zydroń jest piłkarzem ręcznym Vive Kielce, byłym reprezentAntem Polski.
Gazeta Wyborcza Kielce
Dodaj komentarz
| Nick: | |
| Token: | |
|
|
|
| Dodaj |


Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy